RSS
 

36. Majątek czy Rodzina… ?

12 sty

To jedna z moich starszych notek z cyklu- „Trudne tematy”

Notka powstała na podstawie e-maila napisanego do mnie przez „zrozpaczoną matkę”.
Przepraszam, ona była naprawdę zrozpaczona i uważała, że takie potraktowanie jej przez córkę i męża jest niesłuszne i ona sobie na to nie zasłużyła.

A więc od początku.

Grażyna ( imię zmienione ) wyjechała do pracy aby zarobić na lepsze życie dla rodziny. Dobrze trafiła i nie mogła narzekać. Wysyłała pieniądze dla męża, aby wyremontował mieszkanie, a teściowa miała się zająć opieką  nad wnuczką- dwunastolatką.
Dwa lata przeleciały bardzo szybko i wtedy, kiedy zaczęła myśleć o powrocie zdarzyło się coś, co wywróciło jej świat do góry nogami.
Umiera starsza pani, którą się opiekowała, a starszy pan proponuje jej, żeby została i zaopiekowała się nim.
On nie ma dzieci i w testamencie zapisze jej cały majątek, a trochę tego było.
Ona zachłysnęła się nowym życiem i bogactwem. Mogła sobie teraz pozwolić na luksus, którego nigdy nie znała. Do domu wysyłała listy i pieniądze już tylko sporadycznie.
Pisze, że przecież ona miała też prawo raz w życiu zaznać czegoś lepszego.
Używała więc życia i czerpała dobro całymi garściami.
Najpierw starszy pan towarzyszył jej wszędzie, a później to ona wynajęła opiekunkę do opieki nad nim i „korzystała z życia” już tylko sama.
Tak minęło 10 lat. Starszy pan umiera, a ona faktycznie dziedziczy po nim cały majątek. Szczęśliwa pisze więc list do męża i córki (dzisiaj już dorosłej młodej kobiety), że wraca i przywiezie kupę forsy, która zapewni im wszystkim dostatnie życie.

Mąż odpowiada, że owszem może wrócić, bo on w końcu chce rozwodu, a ona może za niego zapłacić, bo on nigdy nie miał pieniędzy na takie drobnostki.

Córka pisze, że nie chce jej znać i swoje pieniądze może sobie schować gdzieś.
Ona potrzebowała matki kiedyś, a teraz już jej nie potrzebuje. Najgorsze było ostatnie zdanie w liście córki: możesz sobie za swoją fortunę kupić młodego Gigolo i używać życia dalej, a później zapłacić komuś za opiekę nad tobą na stare lata.

Czy ja Olu zasłużyłam sobie na takie potraktowanie?
Zastanawiałam się dlaczego taki list wysłała do mnie?
Nie jestem psychologiem i nie udzielam porad.
Księdzem też nie jestem i nie udzielam rozgrzeszenia.
Może z racji wieku?
No to się pomyliła, bo pewnie nie takiej odpowiedzi oczekiwała, a raczej szukała wsparcia z mojej strony. Wysłałam jej moją odpowiedź i spytałam ją, czy mogę napisać notkę, a wtedy dowie się, co inni myślą na ten temat. Pozwoliła .
Ja jestem osobą starszą i nie toleruję lekkomyślności w podejmowaniu decyzji. Czego może oczekiwać kobieta, żona i matka po podjęciu takiej decyzji?
Chyba nie myślała, że mąż i córka przyjmą ją z otwartymi ramionami.
Każdy ma swój honor, a pieniądze nigdy nie zastąpią miłości.
To jest moje osobiste zdanie.

Zdjęcie przedstawia to co zmalowałam ostatnio, kiedy mój stan zdrowia pozostawiał wiele do życzenia.
Terapia-malowanie jak do tej pory się sprawdza. Lubię abstrakcje i ciągle szukam nowych metod.
Tutaj jest technika mieszana: akwarela, akryl i tusz.
img790

 
Komentarze (26)

Napisane w kategorii Trudne tematy

 

35. Malowanie z wnukiem…

10 sty

Mo?e zostan? Picassem?

Przyrzeczeń trzeba dotrzymywać, a ja obiecałam, że będę wstawiała notki o wnukach i dla wnuków.
To jedna z nich.
Mój młodszy wnuk chętnie maluje. Zaczynał, jak jeszcze nie umiał dobrze trzymać kredek w swojej malutkiej rączce. To co opiszę miało miejsce przed kilkoma laty, podczas odwiedzin dzieci u nas.
Postanowiłam, że pomaluję troszkę z wnukiem.
Wyciągnęłam kredki, blok do malowania…, ale mój wnuk stwierdził – babciu, kredki to ja mam w domu, a ty masz tyle innych fajnych rzeczy i zaczął pokazywać na moje „skarby do malowania”.
Czego się nie robi dla wnuka, rad nie rad babcia ustawiła co miała, bo jak zaczynać to w dużym formacie. Duże płótno, akrylowe farby, szpachelki i wszystkie inne cuda. Dziecko musi mieć kitelek do malowania, więc babcia poświęciła swoją bluzkę.
Posadziła wnuka za biurkiem i wytłumaczyła co służy do czego. Mały (wówczas czterolatek), stwierdził, że już wszystko wie i kazał babci opuścić pokój.
No cóż artyści potrzebują ciszy i spokoju. Tylko rodzice zaczęli robić zdjęcia z balkonu przez zasłonięte okno, bo ciekawość ludzka nie zna granic, a ciekawość rodziców była podwójna ( dowodem ciekawości jest wstawione na górze zdjęcie).
Zapanowała taka cisza, że słychać było własny oddech. Mały miał dobrą zabawę w artystę, a efekt był naprawdę niezły jak na czterolatka. Obraz wisi u rodziców w sypialni.

1 powa?ny obraz Boryska 2010

Babcia napisała jeszcze wierszyk i wszyscy byli zadowoleni.

Farby, pędzle i szpachelki
namaluję obraz wielki.
Jeszcze tylko szmatka i woda
i zaczyna się przygoda.

Kleks się zrobił, to nie szkodzi
bo kleksy są dzisiaj w modzie.
Dwie kreseczki to za mało
troszkę grubszych by się zdało.

Babcia dała mi gąbeczkę
namaluję sobie rzeczkę.
Rzeczka mi się nie udała,
ale góreczka powstała.

Mam jeszcze siateczkę,
więc zrobię nią krateczkę.
Przykleję jeszcze moje muszelki.
Hura! Hura! Jestem wielki.

Kitelek też pochlapałem
ale jaką frajdę miałem.
Obraz jako dowód mam
namalowałem go sobie sam.

Chociaż troszkę się zmęczyłem,
to się dużo nauczyłem.
Praca mi się opłacała,
lecz nagroda ciut za mała.

Frajdę miałem z malowaniem
lecz Picassem nie zostanę.

Ciekawe po kim wnuk odziedziczył talent ?

A tak wygląda mój wnuk przy pracy w zeszłym roku, jak dziewięciolatek. Kolaż z jego pracami.

cats

 

34. Czas na zmiany…

06 sty

Szkoda, że tutaj na blogu jest tak mało miejsca na wstawianie zdjęć, muszę więc oszczędzać miejsce i wstawiać także mniejsze zdjęcia. Zrobiłam więc kolaż akwareli bardzo dawno malowanych i zeskanowanych.
Wracam do tego typu malowania po latach i muszę się uczyć na nowo.

Akwarela to jedna z metod malowania, nad którą trzeba panować, ale daje też dużo możliwości.

IMG_2419

Dzisiaj mój wiersz wyciągnięty z lamusa.

Czas na zmiany…

Dzieci, praca, mąż, rodzina
każdy się o coś wciąż upomina
ONA wszystkim chce dogodzić
lecz o sobie zapomina.

Wzorowa żona, kochana matka
no i kariera też „niezła gratka”
doba za krótka by temu podołać
tylko do niebios o pomstę wołać.

Pada na „buzię” z ciągłego zmęczenia
i coraz mniej ma do powiedzenia
zanim będzie za późno i coś się stanie
zmienić trzeba tok myślenia
i swoje przyzwyczajenia
moje drogie Panie.

Mężusia trzeba pogonić do sprzątania
dziećmi niech się zajmie niania
pranie też nie ucieknie, niech sobie poleży
bo TOBIE od życia też się coś należy.

Kariera niech też poczeka,
bo teraz czas na CIEBIE
i odkrywania w sobie pięknej kobiety
i całkiem normalnego człowieka.

Znajdź czas na relaks bez wyrzutów sumienia
za to nie pójdziesz przecież do więzienia
jesteś tego warta by odkryć siebie na nowo
by z szarej myszki zmienić się w królową.

Troszkę egoizmu też nam nie zawadzi
bo rodzina bez nas też sobie poradzi
przecież nie zawsze będziemy młode
więc czas zadbać o siebie i swoją urodę.
Autor Halina Berg.

 

33. Wspomnień ciąg dalszy…

04 sty

Zostawiam na jakiś czas politykę w spokoju.
Nowy Rok zdrowotnie nie zaczął się dla mnie najlepiej. Przyniósł mi parę niespodzianek…
Cóż zrobić, samo życie i trzeba iść dalej. Nie pomogą lamenty i płacz, bo to już przerabiałam.
Zawsze kiedy jest źle, albo gorzej szukam nowych wyzwań. To jest moja własna i o dziwo skuteczna terapia. Efekty pokażę Wam wkrótce.

Dzisiaj mój wiersz wyciągnięty z lamusa, który bardzo lubię i moja stara akwarela.
Był taki okres, że malowałam tylko drzewa, nie potrafię sobie wytłumaczyć dlaczego.
Brzoza była i jest moim ukochanym drzewem. W lesie gdzie są brzozy zawsze się do nich przytulam.
Widocznie miałam taką potrzebę.

img622

Brzoza ma kochana
u dziadków w ogrodzie
słuchała mych żalów
o poranka chłodzie
słuchała tajemnic
o nic nie pytając
w jednym stała miejscu
nisko się kłaniając.
Potem o miłościach
i zauroczeniach
słuchała w zachwycie
dając troszkę cienia.
Była przyjaciółką
była mi azylem
w ciężkich życia chwilach
dawała mi siłę.
Aż nagle zniknęła
tak bez pożegnania
ale w moim sercu
na zawsze została.
Autor Halina Berg

 

32. Wolność słowa… ?

02 sty

Zapisałam sobie kilka postanowień w Starym Roku, a jednym z nich było: nie wsadzaj kobieto nosa do polityki. No i co? Postanowienie złamane… . Jak tu przejść obojętnie jak człowieka „coś” trafia…
Przeczytajcie o co mi chodzi…

Wolność słowa fajna sprawa
ale kończy się zabawa
usta trzeba zasznurować
zacząć liczyć myśli, słowa.

Tylko słowa przemyślane
będą jak bułki maślane
te na ostro przyprawione
zaraz będą osądzone.

Strach się bać własnego cienia
by nie trafić do więzienia
a cenzura, to też bzdura?
I kto teraz krzyczy: hura… hura?

Po co dzisiaj własne zdanie
co ma się stać i tak się stanie
czy myśleć trzeba w ukryciu
aby pozostać przy życiu.

No i co się porobiło
tyle lat się dobrze żyło
stare wraca na stare śmieci
śmieją się z tego już nawet dzieci.

O pomstę wołać za późno trochę,
bo ci na górze mają radochę
walczą o stołki wciąż tocząc boje
bo walczą nie o nasze, ale o swoje.

Jak długo potrwa walka na górze
naród odczuje na własnej skórze.
Autor: Halina Berg

 
 

31. Nowy Rok zaczął swoje panowanie…

01 sty

Bardzo Wam Kochani dziękuję za życzenia noworoczne.
No cóż, Stary rok ustąpił miejsca Nowemu. Czeka go moc pracy.
My też musimy się zabrać do pracy nad sobą…
Oto mój wiersz na rozpoczęcie Nowego 2016 Roku.
2013-03-06-212
Niech Nowy Rok ma
skrzydła anioła
i worek cierpliwości
przywitał go Rok stary
więc niech się rozgości.

Musi obrać strategię
do układania na nowo
stosunków międzyludzkich,
by ludzie zaczęli myśleć
nie bronią, ale wreszcie głową.

Uda mu się tylko wtedy
jak my mu pomożemy
zamiast kłaść mu kłody pod nogi
własne ścieżki wyprostujemy.

Sami zacznijmy nie od złości
ale od zrozumienia i cierpliwości
od uśmiechu dla bliskich i obcych ludzi
wtedy się wiara w dobro na nowo obudzi.

Nie zwalajmy na innych winy
tylko też szukajmy u siebie przyczyny
nie bądźmy na losy innych głusi i ślepi
bo z tego dobra się nie ulepi.

Nie zamykajmy drzwi przed tymi
co pomocy u nas szukają
co przed mordem i przemocą
do nas uciekają.

Wszyscy jesteśmy ludźmi
nie wszyscy jednak tak samo myślimy
zacznijmy wreszcie coś robić
zanim we własnym błocie się obudzimy.
Autor: Halina Berg

 

30. Rozmówki polsko-niemieckie i życzenia…

30 gru

Życzę Wam w Nowym Roku: zdrowia, samych radosnych chwil w życiu, pozytywnej energii do tworzenia, oraz spełnienia marzeń ukrytych gdzieś w głębi serca…

img775

Żeby nie kończyć Starego Roku ze smutkiem wstawiam notkę, która może zostawi maleńki uśmiech na Waszej twarzy. To autentyczna rozmowa z moją sąsiadką po naszej przeprowadzce na nowe miejsce.

Witam sąsiadko! Szczęśliwego Nowego Roku życzę!

- No niech tam będzie, ale do szczęścia to mi daleko.

A to niby czemu?

- Sąsiadka taka zdziwiona, jak by na innym świecie żyła.

Nauczyłam się nie narzekać. Ot i cała moja filozofia.

- A moja filozofia skończyła się w Starym Roku, bo w nowym to mi przyjdzie z głodu umrzeć.
Ceny prądu idą w górę, to albo umrzeć z zimna, albo zacząć kraść prąd.

Ależ sąsiadko, śmierć musicie wybrać, albo z głodu albo z zimna. Dwa razy umrzeć się nie da.
Nie wspomnę już o kosztach pogrzebu.

- Wiatraków mamy dosyć, tylko diabli wiedzą dlaczego te ceny prądu tak wariują?

A to już musi sąsiadka zapytać tych na górze np. Frau Merkel.

- Też sobie sąsiadka wymyśliła, jak by Ona nie miała nic innego do roboty.

Oj ma bidulka, ma. Ma przecież całą Europę na głowie.
Ależ sąsiadko, już od dawna nie trzeba płacić co kwartał 10 euro u lekarza, to więcej sąsiadce na lekarstwa zostaje.

- A sąsiadka to nie narzeka, bo wy we dwoje to zawsze łatwiej.

Tylko że my we dwoje żyjemy i we dwoje jeść musimy, a sąsiadka ma swoją emeryturę i tą po mężu, i to pewnie niemałą, bo nauczyciele nigdy nie narzekali, no może teraz.

- A sąsiadka też ma polską emeryturę, jak się nie mylę?

Tak mam, ale nie powiem ile, bo sąsiadka pęknie ze śmiechu.

- No to co w Polsce sąsiadka nie pracowała, czy co?
Pracowałam i to ciężko, a teraz to ja powinnam narzekać.

Cisza…

Co tak sąsiadkę zatkało? W Polsce ludzie muszą żyć za dużo mniejsze emerytury.

- I co, nie narzekają?

Nie narzekają , bo co im to da. Radzą sobie jak potrafią i dorabiają gdzie się da.

- No teraz to rozumiem, skąd tutaj u nas tyle Polaków chętnych do pracy.

Aha, znowu się sąsiadka czepia. Przecież pracują, a nie czekają na darmowe.
A tak z drugiej strony medalu, to co Wy byście robili bez tych Auslanderów?

- Jak to co? Żylibyśmy dużo lepiej.

Oj, bo tym razem to ja pęknę ze śmiechu. Widziała kiedyś sąsiadka Niemkę pracującą 24 godziny przy opiece ludzi starszych i to za takie psie pieniądze?
Albo Waszych rodaków przy zbiorze szparagów, winogron, truskawek …? Lista jest długa.
Nie wspomnę o dzieciach, bo z tym też jest kłopot i tylko Auslanderki nie boją się rodzić.

- Teraz to już sąsiadka pojechała z grubej rury.

No bo z cienkiej się nie da, jak człowieka diabli biorą. No i się wkurzyłam w Starym Roku.

Czas zakończyć dyskusję, bo rozpętamy jeszcze trzecią wojnę światową, a z sąsiadami trzeba dobrze żyć.

Auf Wiedersehen! Gutes Neues Jahr!
Do następnego razu. Dobrego Nowego Roku!

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii z życia wzięte.

 

29. Ułożyć życie z gruzu…

27 gru

Święta… i po świętach.
Czas zabrać się za dalsze porządki na blogu. Dzisiaj moja stara notka usuniętego bloga na Onecie.
Będę je tutaj wstawiała, bo chcę mieć wszystko razem. Może ktoś ją jednak przeczyta…
Życzę Wam Kochani miłej niedzieli.

Irenka z Kazikiem od dwóch lat planowali jak spędzą swoje lata po przejściu na emeryturę.

Mogli godzinami rozmawiać o tym, jak wyremontują i urządzą swój drugi dom w Bieszczadach, który Irenka odziedziczyła po swoich rodzicach. Problemów spadkowych nie było, bo była jedynaczką.
Emerytury dostaną też bardzo dobre. Dzieci nie mają – nie żeby nie chcieli, ale tak jakoś wyszło. Pogodzili się z tym już dawno. Mogli więc teraz myśleć o nadrobieniu tego, czego tak bardzo pragnęli. Zwiedzić kawałek świata, częściej chodzić do kina , teatru, do ich ulubionej kawiarenki czy też na dobry obiad. Rozumieli się doskonale, więc ze spełnieniem marzeń nie będzie żadnego problemu- mawiała Irenka.

Dni przejścia na emeryturę zbliżały się nie ubłagalnie. Irenka promieniała na samą myśl, a Kazik stawał się coraz bardziej zamyślony i markotny. Urządzili bankiet pożegnalny dla swoich znajomych i zaczęli upragniony drugi rozdział ich wspólnego życia.

Ona pełna energii, która ją rozpierała zaczęła ponaglać na wyjścia z domu, bo ich rozmowy były też już nie takie same jak dawniej. Zdawkowe odpowiedzi na zadawane pytania i apatia w którą popadał Kazik zaczęły ją przerażać. Zadawała sama sobie pytania, co zaczyna się dziać z ich małżeństwem?

On tylko zbywał ją odpowiedzią, aby dała mu trochę więcej czasu, bo on nie potrafi tak szybko odnaleźć się w nowej sytuacji.

Pewnego wieczoru Kazik kupił butelkę dobrego wina i poprosił ją o rozmowę.
Tłumacząc jej, że w ich związku nic się nie zmieniło, ale on potrzebuje trochę czasu, aby pobyć sam ze sobą. Chce polecieć do Kanady, bo mam do załatwienia pewne prywatne sprawy.

Kazik często przebywał służbowo w Kanadzie, był zachwycony tym krajem i obiecał jej, że polecą tam razem. Teraz jednak zmienił zdanie i chce ostatni raz polecieć tam sam. Irence nie pozostało więc nic innego, jak powiedzieć tak. Przecież on ma do tego prawo i nie jest jej niewolnikiem.

Poleciał. Pierwsze telefony od niego nie wzbudzały u niej żadnych podejrzeń. Stawały się jednak coraz rzadsze i tak dziwnie oschłe. Zamilkły na jakiś czas, a w momencie kiedy ona dzwoniła – on nie odbierał. Wtedy Irence włączyły się czujniki.
Po dwóch miesiącach dostała od niego list.

Przeprasza, ale nie może postąpić inaczej. Ma w Kanadzie pięcioletnią córkę, której nie może tak po prostu zostawić. Kocha też jej matkę. Chciał i myślał, że załatwi to inaczej, niestety w momencie jak je zobaczył po dwóch latach, zrozumiał, że to one obie są jego życiem.

Właśnie w tym momencie życie Ireny rozsypało się jak domek z kart. Banalna historia jak z kiepskiego romansidła.

Przyleciał po trzech miesiącach, aby załatwić sprawę rozwodową i podział majątku. Irena nie płakała, nie prosiła aby został. Nie żądała żadnych wyjaśnień, bo chciała zachować swoją godność.
Tylko to jej zostało i myśl, że stoi tak czy tak na pozycji przegranej. Rozeszli się jak dobrzy przyjaciele.

Odprowadziła go na lotnisko i życzyła jemu szczęścia. On jej też.

Siedząc teraz sama w czterech ścianach ich domu (teraz jej domu), pyta samą siebie – jak i kiedy mogło dojść do takiego przełomu? Czy była aż tak ślepa ? Czy tylko nie chciała nic widzieć i nic wiedzieć?

Wie, że swoje życie musi zbudować na nowo. Kiedyś to nastąpi, ale kiedy?

Nie potrafi sama odpowiedzieć sobie na to pytanie.

 
Komentarze (12)

Napisane w kategorii Trudne tematy

 

28. Świąteczne życzenia…

17 gru

No cóż czasu do Świąt coraz mniej, pracy też nie ubywa jak się musi pracować na zwolnionych obrotach.
Dlatego już dzisiaj chcę Wam złożyć Świąteczne życzenia.

Życzę Wam szczęśliwych, kojących,
przeżytych w zgodzie ze światem i z sobą samym
pełnych życia i miłości
Świąt Bożego Narodzenia.
Niech nikt nie zasiądzie sam do wigilijnego stołu.

img552 (3)

Takie białe święta? Marzenie…

img652 (2)

Moja notka – opowiadanie Joanny.

Joanna wiedziała, że jutro zasiądzie sama do pięknie nakrytego Wigilijnego stołu .
Nie wyobrażała sobie takiej Wigilii i takich Świąt. Spędzić je w domu nie wychodząc nawet na spacer, bo może Jula jednak zadzwoni. Owszem miały problemy, kto ich dzisiaj nie ma. Po rozwodzie z mężem, który zostawił ją dla dużo młodszej, i twierdząc, że ich miłość już dawno się wypaliła, musiała jeszcze ciągle słuchać zarzutów od swojej 17- letniej córki. Zaczynało się zawsze gdy jej czegoś zabraniała.
- A tata to by pozwolił …
- Ty jesteś winna , że tata od nas odszedł…
- TY mi nie dajesz na nic…….
Pewnego dnia miała tego wszystkiego dosyć. Poszło jak zwykle o dyskotekę. 
Miała wrócić nie później jak o jedenastej, wróciła o trzeciej nad ranem, wtedy nerwy u Joanny wzięły górę.
- Jak ci tak źle u mnie, to zbieraj swoje rzeczy i marsz do tatusia – powiedziała i zaczęła pakować córce torbę.
Wzięła słuchawkę i zadzwoniła do byłego męża twierdząc, że najwyższy czas, aby też się zajął wychowaniem córki, bo ona ma już serdecznie dosyć.
Odebrało mu mowę – chciał jeszcze coś powiedzieć, jednak ona nie dała mu dojść do słowa.
- Jula będzie u ciebie za około pół godziny – czekaj na nią przed domem, bo trzeba zapłacić za taksówkę.
Jak rzekła tak zrobiła. Zadzwoniła po taksówkę i sprowadziła córkę na dół, pomagając nieść torby z ciuchami i książkami do szkoły.
Jej były mieszkał na drugim końcu miasta parę kroków od szkoły do której chodziła Jula.
Nie widziała więc problemu w tym, że córka będzie wagarowała. W końcu ma ojca i niech on jej teraz przypilnuje.
W dzisiejszych czasach 17- nastolatka to już nie małe dziecko.
Mijały dni, tygodnie, a telefon nie dzwonił. Od byłego męża wiedziała, że jemu też nie jest łatwo z córką.
Joanna zaczęła żałować, że tak postąpiła, ale przyrzekła sama sobie, że się nie ugnie i nie zadzwoni.
Minęły dwa miesiące i zbliżały się Święta Bożego Narodzenia.
Sama nie wie na co czekała? Może na cud?
Dziesięć minut przed osiemnastą , kiedy była już gotowa sama usiąść do Wigilijnego stołu, z zamyślenia wyrwał ją dzwonek domofonu. Nie spodziewała się nikogo, a szczególnie o tej porze.
- Kto tam?- zapytała.
- Mamo możesz otworzyć.
W drzwiach stała Jula z maleńkim prezencikiem w dłoniach.
- Mamo myślę, że zdążyłam na Wigilijną kolację?
- Zobacz Mamo na niebie widać pierwszą gwiazdę.
- Mamo jak możesz to wybacz, ja Ciebie tak bardzo kocham.
Rozmawiały  bardzo długo i nareszcie jak matka z córką. Wiedziały, że obie muszą wiele zmienić.
O powrocie do ojca nie było już mowy. Joanna nie pytała córki dlaczego?
Wiedziała teraz jedno, że to będą ich najpiękniejsze Święta od lat.

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii z życia wzięte.

 

27. Niespodzianka na fb…

16 gru

Tak niespodzianka spotkała mnie wczoraj i dzisiaj na fb.
Zawsze to miło jak ktoś doceni to, co człowiek robi.
Fotografia i robienie zdjęć, to po malowaniu i pisaniu moje następne hobby. Idąc na spacer zabieram zawsze ze sobą aparat, bo nigdy nie wiadomo co człowiek interesującego zobaczy.
Zdjęcia są dla mnie też inspiracją do malowania.
Z własnych zdjęć tworzę też kartki na różne okazje.
Szkoda, że tak mało miejsca jest na tym blogu, dlatego ograniczam się jak mogę ze wstawianiem zdjęć.

Wczorajsza niespodzianka.

12392059_10205555353787745_1149446122769121207_n

Dzisiejsza niespodzianka.

12346463_10205560914966771_2983132085620481908_n

 
Komentarze (12)

Napisane w kategorii Moje hobby