RSS
 

39. Dziecko to nie magazyn części zamiennych…

26 sty

Pisałam już o tym na moim starym i usuniętym blogu.
Temat jest nadal aktualny, medycyna posuwa się do przodu, ale czy wszystko można przyjąć za doskonałość i ze wszystkim trzeba się godzić?

Ostatnio dużo się pisze i mówi na temat leczenia białaczki krwią pępowinową, często w przypadkach, gdy nie można znaleźć dawcy szpiku i nie tylko.

Na świecie (tj. USA, Europie Zachodniej, ale także w Polsce) wykonano już parę tysięcy przeszczepu krwi pępowinowej chorym na białaczkę.

Zalety tej metody są takie, że krew można pobrać po każdym porodzie bez szkody dla matki i dziecka,
a szpik kostny pobiera się igłą z biodra po znieczuleniu pacjenta.

Lekarze więc bardzo często radzą matkom których dziecko jest chore na białaczkę, aby urodziły drugie dziecko, które będzie właśnie „dawcą” takiej krwi.

Dobrze, jeżeli chore dziecko ma jeszcze czas i może czekać 9 miesięcy.

Zdarza się jednak, że pierwsze dziecko umiera, albo zgodność antygenowa między rodzeństwem nie jest w 100% taka, jaka być powinna i wtedy to drugie dziecko urodzone tylko jako dawca nie jest kochane.

Znam osobiście taki przypadek dziecka, które rodzi się trzy tygodnie po śmierci tego kochanego pierwszego i jest wychowywane, bo po prostu jest i trzeba go wychować.
Bez miłości, poświęconej mu uwagi…, jak gdyby było winne, że przyszło na świat za późno.

A co będzie jak to pierwsze dziecko przeżyje i będzie nawrót choroby?
Czy to drugie będzie musiało być znowu dawcą szpiku…? Znowu…i znowu…
Przecież to dziecko nie może być traktowane, jak magazyn części zamiennych. Nawet jak jest kochane, to czy musi być poświęcane dla brata, czy siostry?
Zastanawiam się, jak daleko można pójść w tym kierunku i gdzie jest granica ingerencji w cudzy organizm, w tym przypadku dziecka?
Ono przecież nie może powiedzieć – stop!
Ja nie chcę!
Ja nie pozwalam!
Jest niepełnoletnie i rodzice podejmują za niego takie właśnie decyzje.
Czy to właśnie dziecko nie zasługuje na podwójną dawkę miłości?
Czy lekarze idą w dobrym kierunku polecając i namawiając Rodziców na taką właśnie terapię.
Czy zastanawiają się jaki los czeka to drugie dziecko?
Czy liczy się tylko teraz i dziś?

Wszystkich zainteresowanych powyższym tematem polecam przeczytanie tej oto książki.
Zaznaczam, że to nie jest żadna reklama, tylko moje spostrzeżenie i moje osobiste zdanie.
Bez mojej zgody.

352x500

Anna została poczęta, by zostać dawczynią szpiku dla swojej siostry, Kate.
Nigdy nie kwestionowała tej roli, choć musi żyć tak, jakby była ciężko chora.
Ma dopiero trzynaście lat, a już przeszła niezliczone zabiegi operacyjne, by jej starsza siostra miała szansę wyleczyć się z białaczki.
Jak większość nastolatków, Anna zastanawia się, kim jest? Inaczej jednak niż przeciętna nastolatka ma poukładane życie, istnieje właściwie wyłącznie jako dopełnienie siostry.
Dlatego podejmuje decyzję, która zagrozi jej rodzinie i prawdopodobnie będzie mieć fatalne konsekwencje dla Kate.

Powieść Picoult stawia wiele ważnych pytań. Co to znaczy być dobrym rodzicem, dobrą siostrą, dobrym człowiekiem? Czy rzeczywiście można robić wszystko, by ratować życie jednego dziecka, kosztem drugiego? Czy należy podążać za głosem serca, czy raczej pozwolić kierować sobą innym?
W książce Judi Picoult znów podejmuje kontrowersyjny temat – i robi to z wdziękiem, mądrością i wrażliwością.

Jodi Picoult to bestsellerowa autorka „New York Timesa”, ceniona za przenikliwość psychologiczną i umiejętność wglądu w serca i umysły ludzkie. Tym razem opowiada historię rodziny dotkniętej nieszczęściem choroby dziecka.

W filmie nakręconym na podstawie tej książki są duże rozbieżności. Do mnie bardziej dociera wersja książkowa.

Jodi Picoult jest jedną z moich ulubionych autorek. Na moje 70-te Urodziny dostałam od moich dzieci ostanie 8 książek tej autorki. Mam więc wszystkie jej książki jakie do tej pory wydała.
Wkrótce napiszę notkę na temat przeszczepu organów i powołam się na jej następną książkę.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.

 
Komentarze (12)

Napisane przez w kategorii Trudne tematy

 

Tags: , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Jenny

    26 stycznia 2016 o 13:58

    Bardzo trudny temat Olu i myślę, ze winien być rozpatrywany przez każdego rodzica indywidualnie ponieważ jakkolwiek by nie postąpić jedno z dzieci zostanie „ofiarą” choroby… jak wybrać, jak zdecydować, jak zrobić to z najmniejszą szkodą dla dzieci, nie sądzę by podjęcie takiej decyzji każdemu kochającemu i dojrzałemu rodzicowi przyszła łatwo… temat trudny, ale bardzo ważny i wymagający zgłębienia… a panią Jodi też ogromnie cenię, za wnikliwość właśnie,…

     
    • ~Ola.

      26 stycznia 2016 o 14:07

      Jolu mnie bardzo boli temat, tego drugiego niekochanego dziecka.
      Przecież to nie jego wina, że przyszło na świat … i być może całe życie będzie poświęcone bratu albo siostrze.
      Wiem, że to bardzo trudny temat i trudne decyzję.
      Pozdrawiam serdecznie.

       
  2. ~Jantoni

    26 stycznia 2016 o 14:08

    Smutne.

     
  3. ewa422

    26 stycznia 2016 o 18:18

    Chyba widziałam film na podstawie tej książki. Temat trudny, bo zanim sami podobny nie przeżyjemy, nie wiemy jak my byśmy zareagowali na poczęcie dziecka dla szpiku.

     
  4. ~Joanna

    26 stycznia 2016 o 18:18

    Czytałam tę książkę, świetna jest. Zresztą film też oglądałam ale wolę książki… Bardzo poruszyło mnie zakończenie… W takich sytuacjach chyba nie ma dobrych rozwiązań… Jest to jedyna książka tej autorki, którą czytałam ale niewykluczone, że w przyszłości sięgnę po kolejną. Pozdrawiam serdecznie :)

     
  5. ~Czarownica z Bagien

    26 stycznia 2016 o 18:41

    Każde dziecko, które przychodzi na świat ma prawo być kochane. Nigdy nie wolno go traktować przedmiotowo. Jeśli może pomóc bratu czy siostrze, to wspaniale, ale mimo niepełnoletności powinno być pytane o zgodę na takie zabiegi. Gorzej, jeśli jest jeszcze zbyt małe by rozumieć o co chodzi i taką zgodę wyrazić. Trudny temat, uważam, że prawo powinno regulować takie sprawy i dać dziecku prawo do zgody lub odmowy, jeśli jest już na tyle duże, by swoje zdanie wyrazić.
    Pozdrawiam

     
  6. ~A.

    27 stycznia 2016 o 09:57

    Smutna historia. Ale człowiek musi w swym życiu podejmować różne decyzje. Bo przecież nasz los to istna sinusoida decyzji i wyzwań. Pozdrawiam

     
  7. ~ariadna

    27 stycznia 2016 o 11:07

    Książkę na pewno wypożyczę.
    To naprawdę smutna sytuacja, kiedy rodzice powołują do życia drugie dziecko po to tylko, żeby ratować życie pierwszego, ukochanego….

     
  8. ~Roberta

    27 stycznia 2016 o 20:14

    Smutna historia zmuszająca do przemyślenia tematu. Każde dziecko powinno być tak samo kochane, traktowanie jednego inaczej jest bolesnym okaleczaniem go. Pozdrowienia :)

     
  9. ~Ula

    28 stycznia 2016 o 09:16

    Poruszyłaś bardzo smutny i trudny temat.
    Takie historie w życiu się zdarzają.
    Ale wiem jedno, że każde z naszych dzieci, które przyszło na świat powinno być bardzo kochane i to zdrowe i to chore.

    Miłego dnia Olu :-)

     
  10. ~Ola.

    31 stycznia 2016 o 13:45

    Kochani bardzo… Wam dziękuję za komentarze.
    Odpowiem na każdy osobno po chorobie.
    Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.

     
  11. ~jotka

    27 kwietnia 2016 o 22:08

    Moja ulubiona autorka, czytałam, film obejrzałam :-)
    Pozdrawiam :-)