RSS
 

37. Rodzinne dylematy…

15 sty

Moja następna notka z cyklu „Trudne tematy”

Na pierwszy rzut oka normalna czteroosobowa rodzina. Dominująca matka, nie mający wiele do powiedzenia ojciec i dwóch synów.

Pierwszy syn, dziecko przypadku nie akceptowane przez matkę, wychowywane z musu, bo tak przystoi. Drugi syn przychodzi na świat po pięciu latach małżeństwa i staje się oczkiem w głowie mamusi.
Cały świat kręci się wokół młodszego syna. Ojciec na tyle na ile pozwala mu żona bierze udział w wychowaniu starszego syna, bo w sprawie wychowania młodszego, nie ma nic do powiedzenia.

Starszy cichy i zagubiony. Młodszy pewny siebie, odważny i przebojowy.
Starszy kończy tylko szkołę zawodową, bo na więcej nie ma pozwolenia matki która mówi „nie”, bo przecież szkoła kosztuje. Nie mając innego wyjścia znajduje pracę w warsztacie samochodowym i wyprowadza się na stancję. Z ojcem spotyka się na mieście albo u siebie. Z matką i bratem nie ma kontaktów. Wie tylko tyle ile przekazuje mu ojciec.
Młodszy po latach kończy studia, znajduje ciepłą posadkę, i też wyprowadza się z domu.
Robi karierę zawodową i poślubia dziewczynę z bogatego domu. Rodziców i brata nie zaprasza na ślub, bo jest mu wstyd, że pochodzi z tak biednej i prostej rodziny.

Starszy nie potrafi nawiązać relacji z kobietami, bo w jego podświadomości tkwi obraz dominującej matki i strach, że może trafić na taką samą kobietę jak jego matka bierze górę. Zostaje sam z wyboru.
Lata lecą, matka umiera nagle na zawał. Młodszy syn nie przyjeżdża na pogrzeb bo przebywa służbowo poza granicami kraju. Ojciec zaczyna też niedomagać i potrzebuje opieki. Starszy syn przeprowadza się do niego i opiekuje się nim, aż do jego śmierci. Powiadomiony o śmierci ojca młodszy brat, też nie przyjeżdża na pogrzeb.

Mija długich 10 lat. Bracia nie mają dalej żadnego kontaktu. Pewnego wieczoru młodszy brat nagle dzwoni i nie „owijając w bawełnę” ujawnia, dlaczego zadzwonił. Przedstawia swoją sytuację zdrowotną. Jest ciężko chory, nerki odmawiają mu posłuszeństwa. Potrzebny jest dawca nerki. Starszy brat zaniemówił, ale po chwili spytał: co ja mam z tym wspólnego?
Ty byłbyś najlepszym dawcą, bo jesteś z bliskiej rodziny, pada odpowiedź.
Teraz starszy brat stanął przed trudnym wyborem. Poprosił o kilka dni do namysłu.
Jednak już po dwóch dniach zadzwonił i powiedział swojemu młodszemu bratu, aby dawcy szukał gdzie indziej, bo on nim nie zostanie .
Dlaczego ? pyta młodszy brat.
Sam musisz sobie odpowiedzieć na to pytanie, odpowiada starszy.
Dawcy nie znaleziono. Po dializach i dalszym leczeniu młodszy brat umiera, a starszy na pytanie, czy nie ma wyrzutów sumienia, odpowiada, nie mam żadnych, bo ja nigdy nie miałem brata.

Czy w normalnej rodzinie transplantacja organu ratującego życie drugiej osobie też byłaby tematem do dyskusji?
Może strach przed powikłaniami po takiej operacji i śmiercią wpływa na takie decyzje.
Dużo niewiadomych i pytań…

 
Komentarze (23)

Napisane przez w kategorii Trudne tematy

 

Tags: , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Jantoni

    15 stycznia 2016 o 17:09

    Nie będę udawał,
    bardzo trudna sprawa.

     
    • ~Ola.

      19 stycznia 2016 o 17:52

      Życie jest trudne i zawiłe
      dlatego sprawy rodzinne
      bywają też niemiłe.
      Pozdrawiam.

       
  2. ~Pojedyncza

    15 stycznia 2016 o 17:16

    „Czy w normalnej rodzinie transplantacja organu ratującego życie drugiej osobie też byłaby tematem do dyskusji?” W normalnej pewnie nie, ale opisana przez Ciebie rodzina jest tak poraniona i pełna trudnych doświadczeń, że aż nie wiadomo komu bardziej współczuć i kto z nich miał w życiu trudniej… Przykre, że to właśnie najbliżsi potrafią się wzajemnie tak niszczyć…

     
    • ~Ola.

      19 stycznia 2016 o 17:54

      To prawda, że najbliżsi potrafią się niszczyć, ale trzeba zacząć od matki, która zniszczyła uczucia starszego syna.
      Pozdrawiam.

       
  3. ~Jadwiga

    15 stycznia 2016 o 17:46

    Wydawałoby się, że w trudnościach to ci najbliżsi powinni być tuż obok; ale nie, oni maja wtedy mnóstwo spraw na głowach niecierpiących zwłoki. Słyszą: „MASZ” ale na słowo „DAJ’ czy „BĄDŹ PRZY MNIE” są głusi jak pień. :p Wiem coś o tym, ale i tak poszukuję dla nich wytłumaczenia- nie potępiam. Są to bowiem trudne sprawy, a ta, którą opisałaś do takich należy. Ja też pochodzę z podobnego domu, gdzie braciszek był oczkiem w głowie mamusi (takie czasy); i nie wiem, jak ja bym zachowała się w takiej sytuacji, ale niestety nie mogę być dawcą żadnych organów ani krwi (i to by mnie ratowało przed podjęciem decyzji: oddać, czy odmówić). Pozdrawiam

     
    • ~Ola.

      19 stycznia 2016 o 17:58

      Wiesz Jadwigo, w normalnych rodzinach to też problem…
      oddać organ do przeszczepu, a tutaj to nawet normalna rozmowa między braćmi nie wchodziła w dyskusję.
      Pozdrawiam.

       
  4. ~Roberta

    15 stycznia 2016 o 18:45

    Więzy krwi nie zawsze zobowiązują do poświęceń. W opisanej sytuacji młodszy brat pewnie nie pomógłby starszemu, gdyby była taka konieczność, więc nie można się dziwić starszemu, że odmówił. Pozdrowienia :)

     
    • ~Ola.

      19 stycznia 2016 o 17:59

      Taka jest prawda Roberto, bo to młodszy brat miał starszego brata gdzieś… Pozdrawiam ciepło.

       
  5. ~Antoneta

    15 stycznia 2016 o 22:48

    Nie dziwię się, że w tej sytuacji straszy brat nie oddał nerki. W zasadzie to była dla niego obca osoba.

    Pozdrawiam Olu :)

     
    • ~Ola.

      19 stycznia 2016 o 18:01

      Aniu tak właśnie było, nie łączyło ich nic…
      Miłego wieczoru Ci życzę :)

       
  6. ~ariadna

    16 stycznia 2016 o 10:10

    Widocznie w starszym synu kłębiło się zbyt dużo złych emocji, bo ta historia mogła mieć też inne zakończenie….
    W sumie wiedziałam, że kiedyś stanę przed takim właśnie wyborem – umrze któreś z moich teściów, ludzi którzy nie tolerowali mnie przez długie lata, więc utrudniali życie, jak mogli….
    Cóż…umarł teść, a ja nie widząc innej możliwości, pomagam teściowej. Bywa i tak.

    Pozdrawiam Cię serdecznie :)

     
    • ~Ola.

      19 stycznia 2016 o 18:03

      Ten ból opieki znam aż za dobrze… Bywa i tak, samo życie i nasze wybory. Pozdrawiam serdecznie.

       
  7. ~Ula

    16 stycznia 2016 o 14:50

    Starszy brat musiał podjąć trudną decyzję.
    To był jego wybór i jego zdrowie.
    Gdyby stosunki między nimi były normalne,
    na pewno byłoby inaczej.

    Miłego dnia :-)

     
    • ~Ola.

      19 stycznia 2016 o 18:05

      Pewnie by i było inaczej, ja rozumiem starszego brata…
      Miłego wieczoru Ula.

       
  8. ~paczucha

    16 stycznia 2016 o 17:36

    Prawdziwe, serdeczne międzyludzkie relacje, nie zawsze muszą być jednocześnie koligacjami rodzinnymi. Stare powiedzenie mówi, iż z rodziną dobrze ino na zdjęciu. I tak było w tym przypadku.

     
    • ~Ola.

      19 stycznia 2016 o 18:08

      Całość się zagmatwała przez ich matkę, bo tam gdzie miłość daje się bez wyróżniania jednego dziecka,
      stosunki między rodzeństwem nie urastają do rangi dramatu.
      Pozdrawiam serdecznie.

       
  9. ~dobrycoach

    17 stycznia 2016 o 12:24

    To historia, która mnie poruszyła, szkoda tego brata a karma wróci do brata, który wykazał się okrucieństwem…
    pozdrawiam serdecznie

     
    • ~Ola.

      19 stycznia 2016 o 18:10

      To nie było okrucieństwo ze strony starszego brata…
      to brak więzi zdecydował…
      Pozdrawiam serdecznie.

       
  10. ~roman

    17 stycznia 2016 o 14:17

    Nie ma w tym wypadku prostych pytań i odpowiedzi. Trudno oceniać, gdy samemu takich sytuacji się nie przeżyło (i na szczęście). Każdy musi rozważyć we własnym sumieniu.

     
    • ~Ola.

      19 stycznia 2016 o 18:11

      To racja, każdy odpowiada za swoje czyny.
      Pozdrawiam.

       
  11. ~korek115

    17 stycznia 2016 o 23:18

    Bardzo trudna sytuacja

     
    • ~Ola.

      19 stycznia 2016 o 18:11

      Pozdrawiam Janeczko i życzę miłego wieczoru.

       
  12. ~A.

    21 stycznia 2016 o 12:32

    Trudny temat, zapewne ile osób tyle opinii. Ale nie wolno nikogo osądzać jeśli nawet ma inne zdanie niż my. Pozdrawiam cieplutko.