RSS
 

29. Ułożyć życie z gruzu…

27 gru

Święta… i po świętach.
Czas zabrać się za dalsze porządki na blogu. Dzisiaj moja stara notka usuniętego bloga na Onecie.
Będę je tutaj wstawiała, bo chcę mieć wszystko razem. Może ktoś ją jednak przeczyta…
Życzę Wam Kochani miłej niedzieli.

Irenka z Kazikiem od dwóch lat planowali jak spędzą swoje lata po przejściu na emeryturę.

Mogli godzinami rozmawiać o tym, jak wyremontują i urządzą swój drugi dom w Bieszczadach, który Irenka odziedziczyła po swoich rodzicach. Problemów spadkowych nie było, bo była jedynaczką.
Emerytury dostaną też bardzo dobre. Dzieci nie mają – nie żeby nie chcieli, ale tak jakoś wyszło. Pogodzili się z tym już dawno. Mogli więc teraz myśleć o nadrobieniu tego, czego tak bardzo pragnęli. Zwiedzić kawałek świata, częściej chodzić do kina , teatru, do ich ulubionej kawiarenki czy też na dobry obiad. Rozumieli się doskonale, więc ze spełnieniem marzeń nie będzie żadnego problemu- mawiała Irenka.

Dni przejścia na emeryturę zbliżały się nie ubłagalnie. Irenka promieniała na samą myśl, a Kazik stawał się coraz bardziej zamyślony i markotny. Urządzili bankiet pożegnalny dla swoich znajomych i zaczęli upragniony drugi rozdział ich wspólnego życia.

Ona pełna energii, która ją rozpierała zaczęła ponaglać na wyjścia z domu, bo ich rozmowy były też już nie takie same jak dawniej. Zdawkowe odpowiedzi na zadawane pytania i apatia w którą popadał Kazik zaczęły ją przerażać. Zadawała sama sobie pytania, co zaczyna się dziać z ich małżeństwem?

On tylko zbywał ją odpowiedzią, aby dała mu trochę więcej czasu, bo on nie potrafi tak szybko odnaleźć się w nowej sytuacji.

Pewnego wieczoru Kazik kupił butelkę dobrego wina i poprosił ją o rozmowę.
Tłumacząc jej, że w ich związku nic się nie zmieniło, ale on potrzebuje trochę czasu, aby pobyć sam ze sobą. Chce polecieć do Kanady, bo mam do załatwienia pewne prywatne sprawy.

Kazik często przebywał służbowo w Kanadzie, był zachwycony tym krajem i obiecał jej, że polecą tam razem. Teraz jednak zmienił zdanie i chce ostatni raz polecieć tam sam. Irence nie pozostało więc nic innego, jak powiedzieć tak. Przecież on ma do tego prawo i nie jest jej niewolnikiem.

Poleciał. Pierwsze telefony od niego nie wzbudzały u niej żadnych podejrzeń. Stawały się jednak coraz rzadsze i tak dziwnie oschłe. Zamilkły na jakiś czas, a w momencie kiedy ona dzwoniła – on nie odbierał. Wtedy Irence włączyły się czujniki.
Po dwóch miesiącach dostała od niego list.

Przeprasza, ale nie może postąpić inaczej. Ma w Kanadzie pięcioletnią córkę, której nie może tak po prostu zostawić. Kocha też jej matkę. Chciał i myślał, że załatwi to inaczej, niestety w momencie jak je zobaczył po dwóch latach, zrozumiał, że to one obie są jego życiem.

Właśnie w tym momencie życie Ireny rozsypało się jak domek z kart. Banalna historia jak z kiepskiego romansidła.

Przyleciał po trzech miesiącach, aby załatwić sprawę rozwodową i podział majątku. Irena nie płakała, nie prosiła aby został. Nie żądała żadnych wyjaśnień, bo chciała zachować swoją godność.
Tylko to jej zostało i myśl, że stoi tak czy tak na pozycji przegranej. Rozeszli się jak dobrzy przyjaciele.

Odprowadziła go na lotnisko i życzyła jemu szczęścia. On jej też.

Siedząc teraz sama w czterech ścianach ich domu (teraz jej domu), pyta samą siebie – jak i kiedy mogło dojść do takiego przełomu? Czy była aż tak ślepa ? Czy tylko nie chciała nic widzieć i nic wiedzieć?

Wie, że swoje życie musi zbudować na nowo. Kiedyś to nastąpi, ale kiedy?

Nie potrafi sama odpowiedzieć sobie na to pytanie.

 
Komentarze (12)

Napisane przez w kategorii Trudne tematy

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Czarownica z Bagien

    27 grudnia 2015 o 11:48

    Za mało wiem, żeby komentować, ale przeczytałam i się dziwię temu mężczyźnie, że można tak przez tyle lat żyć w kłamstwie. Po co? Musiał czekać aż żona się zestarzeje i nie będzie miała już większych szans na nowy związek? Faceci to egoiści, niestety.

     
    • ~Ola.

      30 grudnia 2015 o 12:15

      Popieram Czarownico Twoje zdanie. Tutaj egoizm wziął górę. Pozdrawiam serdecznie.

       
  2. ~Jantoni

    27 grudnia 2015 o 12:13

    To jest inna sprawa,
    a ja Cię pozdrawiam1

     
    • ~Ola.

      30 grudnia 2015 o 12:16

      Jantoni to jest samo życie…
      Pozdrawiam

       
  3. ~Ula

    27 grudnia 2015 o 12:31

    Żal mi tej kobiety,
    ale życie jest okrutne.
    I więcej jest pewnie takich przypadków.

    Pozdrawiam serdecznie.

     
    • ~Ola.

      30 grudnia 2015 o 12:17

      Ula, szkoda, że czekał tak długo. Egoista.
      Pozdrawiam serdecznie.

       
  4. roman

    27 grudnia 2015 o 14:52

    Przeczytałem:) Trudny temat poruszyłaś. Zgadzam się z Czarownicą z Bagien dziwi to tkwienie w kłamstwie.

     
    • ~Ola.

      30 grudnia 2015 o 12:18

      To nie tylko kłamstwo, to wyrachowanie.
      Pozdrawiam.

       
  5. ~Roberta

    27 grudnia 2015 o 18:59

    Piękna, banalna historia jakich wiele, On znalazł młodszą, a Ona została sama. Bardzo smutne, że to ciągle się dzieje. Mam nadzieję, że Irena jeszcze ułoży swoje życie, chociaż takie rany szybko się nie zabliźniają. Pozdrowienia.

     
    • ~Ola.

      30 grudnia 2015 o 12:20

      Roberto, Irena to silna kobieta, ale rany goją się czasami bardzo długo. Pozdrawiam serdecznie.

       
  6. Antoneta

    29 grudnia 2015 o 10:36

    Olu, życzę Tobie oraz całej Twojej Rodzinie szczęścia, pomyślności oraz spełnienia marzeń w Nowym 2016 Roku :)

     
    • ~Ola.

      30 grudnia 2015 o 12:22

      Aniu dziękuję za życzenia. Tobie też życzę: samych radości w życiu, oraz dużo zdrowia i weny twórczej.
      Pozdrawiam serdecznie.