RSS
 

17. Historia, którą napisało życie…

29 lis

img437
Praca mojego Wnuka.

Historia, którą napisało życie.
Imiona i nazwy miast zostały zmienione dla dobra osób występujących w tej notce.

Dwa młode małżeństwa, czwórka przyjaciół na dobre i złe.
Poznali się na studiach. Po studiach dwa śluby w tym samym czasie.
Ania z Jurkiem wyjeżdżają do Krakowa, bo tam właśnie dostali propozycję ciekawej pracy.
Edyta z Markiem zostają w Poznaniu.
Jednak przyjaźń pokonuje różne przeszkody , aby trwać dalej. Telefony, e-maile i odwiedziny w ramach możliwości. Nie tak często się zdarza, że żony lubią przyjaciół męża i odwrotnie. Tutaj wszystko grało od samego początku.
Ania zachodzi w ciążę i na świat przychodzą bliźniaczki. Stają się oczkiem w głowie nie tylko rodziców, ale i ich przyjaciół, którzy zostają nawet rodzicami chrzestnymi dziewczynek.
Sielanka trwa nadal. Jednak Edyta z Markiem też coraz bardziej pragną dziecka.
Jak to się często mówi od samego chcenia nie zachodzi się w ciążę. Starają się coraz bardziej, przechodząc kolejne badania. Wyniki i szok. Normalne zapłodnienie nie wchodzi w rachubę.
Kolejne badania. Trzy podejścia do zapłodnienia metodą in vitro. Znowu szok. Lekarze stwierdzają, że problemy leżą po stronie Edyty.
Mijają kolejne lata. Edyta wpada w silną depresję.

Przyjaciele wyjeżdżają na wspólne wakacje. Wtedy wpadają na genialny pomysł.
To Ania urodzi im dziecko. Nic prostszego. Co znaczy jedna noc spędzona z przyjacielem dla dobra sprawy?
Jak postanowili tak zrobili. Edyta spędza z Markiem nie jedną, ale kilka nocy.
Zachodzi w ciąże. Wspólnie uzgadniają, że Ania zrobi wszystko, aby ciąża nie była zbyt widoczna, a Edyta będzie się przygotowywać do roli matki i to nie tylko pod względem widoczności ciąży.
Ania ma urodzić w domu, a znajoma położna odebrać poród i za dobrą zapłatą dziecko ma być zapisane jako dziecko Edyty i Marka.
Jednak Ania staje się coraz bardziej smutna i zamyślona.
Już wie, że nie będzie potrafiła rozstać się z tą malutką istotką, którą nosi pod sercem. Próbuje rozmawiać z mężem na ten temat, ale ten nie chce o niczym słyszeć i wiedzieć, bo według niego umowa jest umową. Basta!
Ania dzwoni do Edyty i Marka i powiadamia ich o swojej decyzji.
Ci nie chcą uwierzyć w jej słowa i jej postanowienie.
Czar przyjaźni gaśnie jak iskry w ognisku.
Zbliża się czas porodu i Ania zostaje sama, bo mąż wyprowadza się z ich wspólnego mieszkania.
Rodzi się śliczny chłopczyk. Teraz tylko oczko w głowie mamusi. Ona musi z tym żyć.
Następny problem, Marek wnosi sprawę do sądu o prawa rodzicielskie do dziecka.
Wygrywa, mimo że sprawa toczy się miesiącami. Płaci alimenty na dziecko, ale też ma prawo go widywać.

Ania zostaje sama z trójką dzieci i rozbitym małżeństwem. O przyjaźni już nie wspominam, bo tej już dawno nie ma. Takiej próby nie przetrwa żadna przyjaźń.
Dzisiaj zastanawia się dlaczego zgodziła się na tak głupią propozycję.
Przecież nie zrobiła tego dla pieniędzy.
Dlaczego zgodziła się zostać „surogatką” z wyboru. Dla przyjaźni?
Kocha synka tak samo jak córeczki.
Co powie synowi jak dorośnie?
Jak wytłumaczy mu tą całą sytuację?
Powiązana notka. http://zlepekblogowychklepek.blog.pl/8-nie-miec-dziecka-to-problem-tylko-czyj-problem/

 
Komentarze (14)

Napisane przez w kategorii z życia wzięte.

 

Tags: , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Czarownica z Bagien

    29 listopada 2015 o 15:34

    Jak to ludzie na własne życzenie komplikują sobie życie…
    A dzieci to nie przedmioty. Nikt ich nie pytał o zdanie, a co im zafundowano? Niewiarygodna historia i skrajny brak odpowiedzialności ze strony całej czwórki dorosłych.
    Pozdrawiam Cię Olu

     
    • ~Ola.

      30 listopada 2015 o 17:29

      Popieram Twoje zdanie Czarownico, ale głupota ludzka nie zna granic.
      Pozdrawiam cieplutko.

       
  2. ~Roberta

    29 listopada 2015 o 15:40

    Ciekawa historia. Według mnie przyjaźń została wystawiona na ciężką próbę w momencie skierowania prośby do Ani przez Edytę i Marka o urodzenie im dziecka. To nie był dobry pomysł, a jeżeli już padł, Ania nie powinna była się godzić. Wreszcie, jeżeli się zgodziła, jeżeli zgodził się również jej mąż – powinna była oddać im dziecko, zostać jego ciocią, matką chrzestną i podtrzymywać przyjaźń z Edytą i Markiem by uczestniczyć, chociaż z daleka, w życiu swojego dziecka. Szkoda, że tak to się skończyło. Pozdrowienia :)

     
    • ~Ola.

      30 listopada 2015 o 17:31

      Roberto u niej takie wyjście nie wchodziło w rachubę, wybrała jej zdaniem to najlepsze dla niej.
      Pozdrawiam wieczorową porą.

       
  3. ~korek115

    29 listopada 2015 o 16:06

    Niestety, ludzie popełniają błędy… które później nie sosób naprawić. Zwłaszcza młodzi.
    Znam sytuacje, gdzie siostra dała dziecko siostrze , gdy jedna miała kilkoro, a druga była bezdzietna.
    To dziecko jest już dorosłą osobą.
    Taka sytuacja dawniej się zdarzała .

     
    • ~Ola.

      30 listopada 2015 o 17:34

      Ja znam też taką sytuację, miała miejsce w dalszej rodzinie. Nikt nigdy nie miał do nikogo pretensji.
      Jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy, tylko w tej opisanej sytuacji nikt nie pomyślał o konsekwencjach.
      Pozdrawiam serdecznie.

       
  4. ~Ula

    29 listopada 2015 o 17:28

    Opisałaś historię prawdziwą, ale aż niewiarygodną.
    Nie chce się wierzyć, że ludzie są tak dalece nieodpowiedzialni.
    To jest wielki dramat obu rodzin.
    A ich wielka przyjaźń prysła jak bańka mydlana.

    Pozdrowienia serdecznie ślę Olu :-)

     
    • ~Ola.

      30 listopada 2015 o 17:37

      Ula, widocznie ta przyjaźń nie była aż taka mocna, skoro nie przetrwała. Zaistniała sytuacja nie była przemyślana do końca.
      Pozdrawiam cieplutko.

       
  5. ~Antoneta

    29 listopada 2015 o 18:36

    Jak czworo dorosłych ludzi mogło wpaść na tak absurdalny plan? Nie mogę tego zrozumieć.

    Pozdrawiam serdecznie :)

     
    • ~Ola.

      30 listopada 2015 o 17:39

      Aniu ja też nie potrafiłam i nie potrafię zrozumieć.
      Lepsza by była normalna adopcja.
      Miłego wieczoru życzę.

       
  6. ~Jantoni

    30 listopada 2015 o 18:04

    W moim wieku, powiem teraz,
    inne tematy wybieram.

     
    • ~Ola.

      30 listopada 2015 o 18:11

      Taki temat nie zaszkodzi
      chociaż nie jesteśmy młodzi.

       
  7. ~Loona

    1 grudnia 2015 o 21:42

    Wiesz, tragiczna historia dorosłych ludzi… a jednak nie mam wrażenia dorosłości, to jakby zabawa w młodych – szalonych. Trudno mi to zrozumieć….
    I tak naprawdę żal mi obu kobiet.

     
    • ~Ola.

      8 grudnia 2015 o 14:34

      Tak kończą się sytuacje nie do końca przemyślane.
      Pozdrawiam serdecznie.